• Lalki Laloushka

    Tak się złożyło, że trzy dziewczyny, które prowadzą Laloushkę, dziś już kultową markę znaną z ręcznie szytych, stylowych lalek dla dzieci i dla dorosłych, mają razem siedem córek.

    Można więc założyć, że były skazane na lalkowy biznes. Bo Laloushki, które dziś można kupić w najmodniejszych concept store’ach i którymi ekscytują się celebryci, powstały na początku jako zabawki dla trzech córek projektantki Marty Kieślowskiej – Hryniak. Dziewczynki były już znudzone plastikowymi lalkami i ich dość nudnymi kreacjami. Same zaczynały być świadome mody i chciały bawić się stylem, rozróżniały to, co tandetne, od tego, co dobrze zaprojektowane i ciekawe.

    Wkrótce ich uszyte przez mamę lalki zostały przez znajomych uznane za najlepiej ubrane lale w mieście i posypały się zamówienia.

    Dziś Laloushki to wiele różnych kolekcji: ta dla dzieci, ale też serie dla dorosłych: kolekcjonerskie, personalizowane lub odwołujące się do znanych postaci scen, ekranów, mody i kolorowych magazynów. Dzięki mistrzowskiemu oku Marty masa w tym poczucia humoru i przewrotności.

    Kolekcja dla dzieci to seria dużych, miękkich lalek o wyrazistych osobowościach. Choć są miękkie, mają włóczkowe włosy i wyhaftowane twarze, niczym nie przypominają typowanych szmacianek. Są za to bardzo aktywne: jeżdżą konno, bawią się na mieście, chodzą do pracy, ale odwiedzają też muzyczne festiwale. Każda jest inna, ma inną karnacje i typ urody, i to nasze dziecko może zadecydować, jakim charakterem obdarzy swoją lalę.

    W naszym butiku znajdziecie nie tylko same lalki, ale również dodatkowe zestawy ubrań dla Laloushek. Polecamy je na prezent, nie tylko dla dzieci, ale również dla nastolatek  czy… dla ich mam.

    Monika, autorka bloga Luna w Chmurach  i jej mała  Luna najbardziej pokochały Laloushke w sukience w paski z długimi blond włosami. Jak sama Monika mówi: Wybrałam Laloushkę, ponieważ uwielbiam szmaciane lalki z osobowością, ich niepowtarzalność i charakter. Do Laloushki mam szczególny sentyment, bo to nasza pierwsza lala i byłam ciekawa jak zmieniła się ciągu 3 ostatnich lat.

    Zobaczcie jak im razem pięknie!

    Więcej zdjęć znajdziecie na blogu Luna w chmurach. A dziś w ramach akcji BLOGGERS LOVE MAMISSIMA kupicie lalkę Laloushka w specjalnej promocji.

     

  • Blogerki kochają Mamissimę

    Mamissima bardzo lubi polskie blogerki.

    I – jak się okazuje – one kochają nas!

    My znajdujemy u nich masę inspiracji – podpatrujemy, jak radzą sobie z macierzyństwem i codziennością, czerpiemy z porad, podziwiamy styl i pomysły na zabawę. Zachwycamy się ich zdjęciami i kreatywnością, z jaką potrafią opowiadać o zwykłych rzeczach: urządzaniu pokoju dziecka, ubrankach i zabawkach.

    One z kolei często do nas zaglądają, śledzą nowości i wyszukują swoje ulubione przedmioty. To tu, w naszym butiku, znajdują najukochańsze zabawki swoich dzieci, uzupełniają braki w zestawach plastycznych i kompletują wyprawkę. Często zaglądają też po ubranka czy przydatne akcesoria, które ułatwiają codzienność.

    Z takiej wzajemności musiała wyjść ciekawa współpraca. I tak zaczynamy nowy cykl: Blogerki kochają Mamissimę.

    W najbliższych tygodniach siedem różnych piszących znane blogi mam będzie opowiadać i pokazywać, co wybierają w Mamissimie. Dlaczego lubią właśnie to, jak im się to sprawdza? A my idąc za ich wyborami specjalnie dla Was nasi drodzy Klienci przygotujemy specjalną promocję, na wszystkie wybrane przez nie produkty!

    Bądźcie czujni – zaczynamy już jutro!

     

     

  • Pierwsze posiłki maluszka

    Zbliża się czas, kiedy mleko przestanie wystarczać? Gratulujemy! Właśnie zaczyna się Wasza piękna przygoda z jedzeniem, odkrywaniem nowych smaków i kształtowaniem się gustów. Będzie przy tym masa radości, zaskoczeń i… sprzątania. W co warto zaopatrzyć się na czas gastronomicznego debiutu? Oto kilka dobrych rad.
    Najpierw coś dla rodziców: czyli niezastąpiony Babycook. To sprzęt pomyślany specjalnie do przygotowywania posiłków dla najmłodszych. Gotuje zdrowo, bo na parze, podgrzewa, rozmraża, miksuje. To tak w skrócie, bo dzięki dodatkom możemy na przykład perfekcyjnie przygotować w nim makaron, kaszę czy ryż.
    Babycook nam gotuje, a my z dzieckiem celebrujemy pierwsze wspólne posiłki. Oczywiście zamiast rodowej zastawy podsuwamy mu nietłukące się i wygodne miseczki, a zamiast sztućców – bezpieczne silikonowe łyżeczki. Na widelec i talerz przyjdzie jeszcze czas, kiedy ruszy naszego maluszka staną się bardziej precyzyjne.
    Fajnie jest, kiedy miseczka ma ładny wzór, zawsze jest wokół niej masę zabawy, zaglądania do środka i zgadywania, co się kryje pod jedzeniem. Dzieci przywiązują się do swojej zastawy, więc warto starannie ją wybrać. Nie inaczej jest z pierwszym kubeczkiem. Nauka picia jest niemal jak nauka chodzenia – wszyscy ją w końcu posiądą, ale nie wszyscy od razu. Jedni rodzice od razu zaczynają naukę ze zwykłym, otwartym kubkiem, inni wolą etapy pośrednie, z pokrywkami i ustnikiem. Niezależnie od Waszego wyboru, warto postawić na model stabilny i łatwy w czyszczeniu.
    Elementem niezbędnym jest też śliniak. Te małe, tkaninowe kończą swój czas – przydawały się przy butelce czy ślinieniu, teraz nie wystarczą. Na te duże, przypominające chusty lub płachty jeszcze za wcześnie. Teraz czas na porządne śliniaki z kieszonką, która wyłapie to, co nie trafi do buzi (będzie tego sporo!). Wypróbujcie też model z rękawami. Będziemy je czyścić lub prać po każdym posiłku, więc od razu warto mieć kilka sztuk.
    Dziecięcy apetyt bywa zmienny i trudno przewidzieć odpowiednią objętość posiłku. Dlatego jedzenie warto porcjować i zamrażać lub przechowywać w lodówce. Doskonale się sprawdza specjalny silikonowy pojemnik, który pozwala nam zamrozić jedzenie w niewielkich porcjach. Zupę i przeciery przechowujemy w słoiczkach z miarką, a świeże warzywa i owoce w kolorowych pojemniczkach, które przydadzą się nam też na wyjścia.
    Gorąco Was namawiamy do skorzystania z ciepłej pogody i wspólnego jedzenia na zewnątrz. Pikniki to atrakcja także dla najmłodszych i nie ma powodu, by jeść w czterech ścianach (choć bliskość pralki może być kusząca). Na tę okazję warto się zaopatrzyć w torby i opakowania termiczne, które pozwolą naszej wałówce zachować świeżość. Jeżeli lubicie chodzić do knajpek i odwiedzać znajomych, którzy nie dysponują krzesełkiem do karmienia, świetnie się Wam sprawdzi lekkie, przenośne krzesełko, które umożliwia bezpieczne posadzenie dziecka na zwykłym krześle.
    A może szukacie krzesełka do karmienia do domu? Nowość Boon to piękny, niezwykle komfortowy i wielozadaniowy mebel. To niezwykłe, ile on potrafi!
    Jesteście wyposażeni i gotowi na pierwsze posiłki? No to życzymy smacznego!
  • Przegląd gryzaków dla niemowląt

    Może to zaskakujące, ale gryzaki to jeden z ulubionych tematów designerów projektujących dla dzieci. Coraz częściej są fajnie wymyślone, ładne i pomysłowe. Ciekawym i dominującym trendem jest szukanie połączenia tradycyjnych, sprawdzonych sposobów na ulżenie w bólu związanym z ząbkowaniem, z nowoczesnymi technologiami produkcji.

    Na przykład jakiś czas temu do łask wróciło drewno, które nie tylko jest bezpieczne, pozbawione szkodliwych, chemicznych substancji, ale także ma naturalne właściwości antyseptyczne. A to, co się z tym drewnem robi, jest całkowicie współczesne: obszywa się maskotkami, wycina w dziwne kształty, personalizuje.

    Bardzo interesująco wyglądają gryzakowe nowości Koo-di. Ta brytyjska marka wraca do tradycyjnych form. Dlatego możemy tu znaleźć na przykład korale, jakie dawniej nosiły na szyi karmiące mamy, aby ich umoszczone w chustach dzieci mogły same sięgać po przynoszący ulgę gryzak-ozdobę. Z tym, że taka współczesna biżuteria wykonana jest z silikonu spożywczego. Kto używa go w domu, ten wie, jak doskonałe jest to tworzywo: bezpieczne bo atestowane, niezniszczalne, odporne na zadrapania, wielokrotne mycie i różnice temperatur. Takie korale możemy nosić z przyjemnością: mają ładne, matowe odcienie szarości, czerni lub pasteli, i wyglądają naprawdę dobrze. Możemy też zostawić je dziecku, aby samo się nimi chwilę pobawiło.

    Innym pomysłem na wykorzystanie silikonu, to połączenie go z całkiem klasycznym kształtem zabawek. Ograniczone do najprostszych, minimalistycznych linii, cieszą dzieci kolorami i masującymi wypustkami. Do każdego gryzaka: samochodu, słonia czy motyla, dołączona jest zawieszka z napami, co pozwoli przyczepić gryzak do ubranka lub na przykład wózka. My bardzo lubimy kolorowe i pomysłowe gryzaki Lilliputiens.

    Warto też zerknąć na nowości Vulli, francuskiej marki, która zasłynęła kauczukową żyrafą Sophie. Lodowe gryzaki pozwalają się schłodzić i skuteczniej przeciwdziałać bólowi. Wiele dzieci w okresie ząbkowania z instynktowną przyjemnością sięgają po to, co zimne. Na przykład  wypasiony model z wizerunkiem żyrafki ma dodatkową część wibrującą, która masuje obolałe dziąsełka.

     

     

     

  • Bardzo, ale to bardzo głodna gąsienica

    Bardzo głodna gąsienica to kultowa pozycja czytelnicza dla najmłodszych dzieci. Ta książka Erica Carle’a powstała ponad 40 lat temu, została przetłumaczona na 47 języków, a do tej pory nie ma sympatyczniejszej gąsienicy, która tak angażowałaby dzieci w zabawę.

    Drukowana na sztywnym papierze i pełna dziurek, w które można wkładać paluszki, dla jednych jest opowieścią o cudzie przemiany, dla innych po prostu – o niezłym apetycie. Niezależnie od tego, ile ukrytych znaczeń dostrzegają w niej wieloletni fani, Bardzo głodna gąsienica jest rewelacyjną książkową przystawką do odkrywania różnych smaków w momencie rozszerzania diety maluszka, a starsze dzieci wprowadza w świat przyrody, matematyki czy nazywania dni tygodnia. Duży jej walor edukacyjny opiera się na pokazywaniu upływającego czasu i towarzyszących temu zmian, co dla małych dzieci jest całkowitą abstrakcją.

    Jednak przede wszystkim ta książka to zabawa. Piękne, mocno kolorowe ilustracje i rytmiczny tekst dający się interpretować na różne sposoby czynią wspólną lekturę autentyczną przyjemnością. Dzieci uwielbiają doczytywać ją do końca, niecierpliwie za każdym razem czekając, aż w końcu z gąsienicy stanie się niezwykły motyl.

    Warto zajrzeć na stronę internetową autora i zobaczyć na przykład, w jakiej technice powstają jego ilustracje. Ale przede wszystkim trzeba się zaopatrzyć w swój własny egzemplarz, bo gwarantujemy – będzie czytany w nieskończoność.

    Niedawno pojawiło się nowe polskie wydanie Bardzo głodnej gąsienicy – ma format XL i jest niezwykłym albumem, który ozdobi pokój dziecka i jego półkę z książkami. A jeżeli już jesteście miłośnikami żarłocznej gąsienicy, pamiętajcie o wspólnym gotowaniu – ono też pobudza apetyt! Przyda się Wam fartuszek i kolorowanka, gdzie czeka nie tylko gąsienica, ale i inni bohaterowie Erica Carle’a.

  • Nosweet

    Wiosna i lato przyniosły nam trzecią już kolekcję polskiej marki nosweet, która stawia na modę organiczną, troskliwą dla natury, i na autorskie nadruki. Już kolejne sezony dzieci chodzą w rzeczach nosweet: ubraniach typu basic, o prostych, ale przemyślanych krojach, i wzorach, jakich nie znajdziemy nigdzie indziej.

    Ekologiczna bawełna to podstawa – i postawa. To troska o skórę i zdrowie naszych dzieci, ale także odpowiedzialny wybór dotyczący naszego stylu życia. Cieszymy się, że dzięki nosweet nie musimy robić kompromisów między modą atrakcyjną dla oka, wygodą ubrań i świadomym proekologicznym wyborem. Autorki nosweet szyją eko, i już! Stawiają na certyfikowaną bawełnę organiczną i ekologiczne barwniki. Same projektują swoje inspirowane naturą wzory i pilnują całego procesu produkcji.

    Kolekcja letnia, tak jak pozostałe, stawia na ubrania, które nie dosładzają naszych dzieci. Dzieci to przecież urok sam w sobie, dlatego ich odzież ma być wygodna, z charakterem, ale bez przesadzonych dodatków.

    Klimat jest więc raczej hipisowski i swobodny, a hasło przewodnie tej kolekcji: „no is sweet” trafiło nawet na koszulki. Idealnie pasuje do klimatów beztroskiego lata, prawda? Znajdziemy tu modele pomyślane na polską aurę, kiedy skrajne upały potrafią przeplatać się z deszczowymi, chłodnymi dniami. Ultra-letnie kombinezony i tank topy uzupełniają potrzebne przez cały rok czapeczki beanie i chustki na szyję. Nie brakuje wyboru koszulek z długim rękawem, które też służą nam właściwie na okrągło.

     

    Letnie sukienki mają kroje hippie, a w tiszertach możemy znaleźć frakowate tyły, charakterystyczne także dla poprzednich kolekcji nosweet. Nadal źródłem inspiracji pozostaje dla autorek świat owadów. Znanemu nam motywowi muchy towarzyszy nowość: rój błękitnych motyli, w wersji uniseks.

    Nosweet warto docenić za uniwersalność ubrań, które mogą służyć cały rok, na różne okazje. Doskonała jest ich jakość i sposób wykonania. A ponieważ właśnie zaczęły się wyprzedaże, zachęcamy do szybkiego podejmowania decyzji!

    Teraz w mamissimie nosweet na lato na wyprzedaży!

     

     

  • Plażowy niezbędnik

    Nie znamy żadnych rodziców, którzy by w kwestii pakowania się na plażę radzili sobie jakoś szczególnie lepiej niż pozostali. Wszyscy ku złotym piaskom pielgrzymujemy tak samo obwieszeni: wielka plażowa torba na jednym ramieniu, pod pachą parawan, i do tego wózek lub dzieci uwieszone rąk.

    Ergonomia plażowej torby to temat rzeka, lista niezbędnych przedmiotów – to drugi. Każda z nas najlepiej wie, co musi spakować: ile jedzenia, jaki krem, jaki ręcznik. A my dziś podpowiadamy w kwestii dzieci: co wziąć, aby nasze ramiona nie ciągnęły się za nami po piasku? Czyli: jak ograniczyć plażowy niezbędnik do minimum, które na pewno się przyda i zajmie nasze dziecko?

    Zacznijmy od piaskowych zabawek. Przydają się niezależnie od pogody, więc stanowią naszą wakacyjną podstawę. Mamy ich mało, za to są wytrzymałe i wielozadaniowe. Żadnego łamiącego się na ostre kawałki tandetnego plastiku – raczej porządne narzędzia, które pozwalają naszym dzieciom bawić się piaskiem na tyle sposobów, ile tylko wymyślą.

    Ekspertem w tej dziedzinie jest marka Quut, a my wybieramy jej dużą łopatkę. Potrafi wykopać największe doły i rowy na świecie, jest niezniszczalna, i ma wbudowane sitko. I – mówimy to z nieukrywaną satysfakcją – jest obiektem pożądania wszystkich tatusiów na plaży.

    Drugi niezbędny element to wiaderko: do budowania zamków, do noszenia wody, do hodowania rybek… Zamiast ciężkiego i sztywnego klasycznego wiaderka, od kilku sezonów wybieramy takie silikonowe: lekkie, dające się zwinąć w torbie w mały pakunek i tak ładne, że właściwie nasze dzieci same je ze sobą noszą. Silikonowe wiaderko jest bardzo wytrzymałe: nasze ciągle wygląda jak nowe.

    Rodzicom maluszków niezbędny jest też namiot plażowy, który pomoże ochronić dziecko przed ostrymi promieniami słońca. To idealne rozwiązanie dla niemowląt, które potrzebują chwili na drzemkę. Maleńki, lekki namiocik to sposób na wydzielenie bezpiecznej przestrzeni wśród plażowego rozgardiaszu, doskonałe miejsce na przewijanie i pierwsze plażowe zabawy. Może się sprawdzić także jako łóżeczko turystyczne.

    Kolejny element niezbędnika to koc plażowy. Musi pomieścić rodzinę, być piękny, miły w dotyku i wodoodporny. A przy tym nie może być zbyt duży! Chcemy, żeby się łatwo czyścił, był łatwy do noszenia, a w razie czego nas opatulił, jesli mocno zawieje. Co powiecie na nowość od polskiej młodej marki Pink no More? Naszym zdaniem idealny na rozpoczęcie sezonu. Gwarantuje letnie nastroje nawet wtedy, kiedy słońce chowa się za chmurami.

    Z doświadczenia wiemy, że warto wziąć na plażę worek na mokre rzeczy. To znacznie ułatwia ogarnianie naszej torby i rozpakowywanie jej po powrocie do domu. Tu ładujemy te wszystkie mokre kąpielówki, zalane sokiem koszulki i inne rzeczy, które wymagają chwili uwagi. Dzięki szczelnemu workowi możemy być pewni, że nie pomoczą nam się pozostałe czyste rzeczy i nie zamoknie wakacyjna gazeta.

    No i jeszcze przekąski! Kąpiele w wodzie, słoneczne promienie, wiatr i duża dawka jodu wyzwalają apetyt jak nic. Jeżeli nie chcemy bez przerwy kursować do budki ze słodyczami, warto przygotować małe przekąski, które umilą plażowy czas. Uchronimy je od wszędobylskiego piasku, jeżeli zakapujemy je w odpowiednie pojemniczki. W naszym butiku znajdziecie ich duży wybór, a my ze sobą spakujemy te marki Boon: są bardzo ładne, wygodne, i mogą posłużyć jako miseczka lub talerzyk, co znacznie ogranicza nam ilość rzeczy do noszenia.

    No, to spakowani. A teraz czas nad morze!

     

     

     

     

     

     

     

     

  • Przytulanka od serca

    Jesteśmy nimi zasypywani. Kiedy rodzi się dziecko i przez następne lata nasze dzieci wciąż dostają od dziadków i znajomych kolejne pluszowe misie, kotki, zajączki, smoki… Jedna ładniejsze, drugie mniej – i tak jest ich bardzo dużo. Takie naskładane stosy miękkich zabawek mogą być fajną dekoracją pokoju, ale rzadko stają się autentycznie bliskimi sercu przedmiotami.

    I tu przebiega różnica między maskotką a przytulanką. Ta pierwsza jest zabawką, ta druga przyjacielem. Maskotek można mieć wiele, niech służą do zabawy, do bitew na pluszaki, do odgrywania ról. Przytulankę ma się jedną lub więcej, ale to z nią się śpi, jej się powierza smutki i sekrety, ją się kocha i pielęgnuje przez lata.

    Wybierając przytulankę dla dziecka, postawmy na uniwersalność: nienarzucający się wzór i mimikę, dobrą jakość i miłe wykończenie. Ta zabawka musi przetrwać niejedno pranie, wiele podróży i mnóstwo nieraz trudnych kolei losu.

    Przygotowałyśmy kilka pomysłów na przytulanki od serca z naszego butiku:

    Przytulaczki to najprostsze przytulanki świata. Składają się z maleńkiego kocyka (często z węzełkami na rogach) i główki. We Francji to tradycyjnie pierwsza przytulanka każdego niemowlęcia, taki kocyk bezpieczeństwa, bez którego nie sposób zasnąć. Dzieci je tulą, ale też skubią, ssą i podgryzają, kiedy zaczynają rosnąć zęby. Nasze ulubione przytulaczki Aden+Anais wykonane są z bambusa i wyróżnia je wprost niewiarygodna miękkość.

    1. sówka Label Label

    2. piesek Aden + Anais

    3. słonik Aden + Anais

    4. sówka Jellycat

    5. łabądek Happy Horse

    6. camper Label Label

    7. szmatka z metkami Snooze baby

    8. królik Les Deglingos

    Quax to belgijska marka, której zabawki słyną z miękkości. Są rzeczywiście bardzo przytulne, układające się pod dotyk i miłe. Wyróżniają się delikatnymi i przygaszonymi kolorami: dominuje szarość, biel i ecru. Ponoć często służą dzieciom jako poduszki. Występują w różnych rozmiarach, a oprócz tradycyjnego misia, znajdziemy tu też owieczki, żółwie i pieski.

    Dużą porcję czułości wyzwalają też brytyjskie zwierzaczki marki Jellycat. Są tak cudownie miłe, że chce się je głaskać i tulić. Są sporych rozmiarów i o ciekawych wzorach (na przykład sowa, albo seria w piżamkach), ale flagowa linia Jellycat to klasyka, czyli długouche zające, które można za te uszy łapać, targać i tarmosić.

    Rewelacyjne zabawki oferuje też Moulin Roty, francuska firma specjalizująca się w zabawkach w klimacie retro. Takie właśnie są ich przytulanki: podobne do misiów z dawnych czasów. Choć w ofercie nie brakuje najróżniejszych modeli, warto zwrócić uwagę na pacynki: są doskonałe do przytulania, a przy tym ożywają, gdy tylko wsunąć w nie dłoń. Czary!

    Angel Bunny, czyli uskrzydlone pluszowe zajączki, to także wymysł Francuzów. Te ciekawie wyglądające przytulanki marki Trousselier są dziś już kultowe: pokochały je dzieci i ich rodzice w Europie i w Japonii. Angel Bunny są dostępne w różnych rozmiarach, bo często stanowią nie tylko przyjaciela od serca, ale i dekorację. My upatrujemy ich wyjątkowości w doskonałej miękkości i oryginalnym wyglądzie: taka przytulanka nie pomyśli się z żadną inną.

    A na koniec nasz faworyt. Takiego charakterystycznego misia możecie dojrzeć na zdjęciach dzieci celebrytów, bo zrobił błyskawiczną karierę w Hollywood. Wyróżnia go nie tylko wygląd, ale i wykonanie: uszyty jest w naturalnej, ciepłej w dotyku i niegryzącej wełny i nie ma sztucznego wypełnienia. Oto Flatout: płaska, ale doskonale przytulna przytulanka, na której cudownie miło jej złożyć główkę przed zaśnięciem.

    1. króliczek Flatout

    2. piesek w piżamce Jellycat

    3. króliczek w piżamce Jellycat

    4. Super Angel Bunny

    5. pani myszka Moulin Roty

    6. kaczka Caramella

    7. króliczek Trousselier

    8. jelonek Moulin Roty

    9. hipcio Les Deglingos

    10. kocur Moulin Roty