• Nowości Nosweet

    nosweet to polska marka, która zmieniła rodzimy rynek mody swoim świeżym pomysłem na kolor i wzór. Obie twórczynie wymyśliły, żeby dzieci nie dosładzać ubiorem, bo i tak są wystarczająco urocze. nosweet niedawno zaprezentowało swoją nową, jesienno-zimową kolekcję, całkowicie zgodną z duchem marki: bez falbanek, nadmiaru barw i krzykliwości .

    Tak jak wcześniej, nosweet stawia na ekologiczną bawełnę i autorskie wzory. Unika wymyślnych detali, wybiera za to na proste, ale trochę awangardowe kroje. Dlatego czekają na nas przedłużone tyły i oversize’owe góry, a przede wszystkim wiele uniseksowych modeli, które wymykają się podziałowi na to, co chłopięce i dziewczęce.

    Do ulubionych szarości i błękitów dołączyła mocna, wesoła butelkowa zieleń, która idealnie wpisuje się w najnowsze kolorystyczne trendy, a wśród charakterystycznych dla nosweet, inspirowanych naturą nadruków pojawiły się nowe motywy: ważki i pajęczej sieci.

  • Wychodź z kąpieli!

    Pierwsze kąpiele to jeden z najbardziej poruszających momentów początków rodzicielstwa i opieki nad noworodkiem. Maluszek powoli oswaja się z wodą, a maleńkie ciałko uczy się, jak rozluźnić się w ciepłej wodzie i poczuć się w niej bezpiecznie. My natomiast z ogromnym skupieniem trzymamy naszego śliskiego skarba i poznajemy go coraz lepiej. A potem wycieranie, to błyskawiczne otulanie w ciepłą, puchatą tkaninę, nasuwanie kapturka, delikatne wycieranie i masaż.

    Starsze dzieci też są rozkoszne. Po tysiąc razy napełniają buteleczki wodą, wylewają nasz ulubiony szampon do wanny i robią latte z pianki do kąpieli, a my musimy ją wypić do ostatniej kropli. I znowu wyławiamy z wody ciepłe ciałko, otulamy, osuszamy.

    Dobre ręczniki dla dzieci to jedna z najważniejszych inwestycji przy kompletowaniu tekstylnej części wyprawki. Wystarczą dwa lub trzy, ale muszą być właściwego rozmiaru i możliwie jak najbardziej chłonne. Według nas niezbędny jest kaptur, który chroni głowkę przed wyziębieniem i ułatwia zarzucenie ręcznika na mokre ciało, kiedy trzymamy je w ramionach.

    Dla najmłodszych doskonale sprawdzają się ręczniki Lodger, bo są niezwykle chłonne i miękkie. Wersja dla starszaków ma otwory na ręce – można się wytrzeć i biegać po mieszkaniu.

    Z kolei Poofi proponuje ręczniki z bambusa, które są duże i praktyczne. Ze względu na naturalną obecność UV, sprawdzą się latem na plaży. Pomyślano też o haczyku, aby ułatwić suszenie.

    Inna polska marka, Effii, klasyczny model z kapturem wykończyła tkaniną w charakterystycznym dla niej stylu – klasycznym, bez wzoru i naturalnym.

    Podobnie wymyśliło to Color Stories – tkaniny obszywające ręcznik nawiązują do stylistyki ostatnich pościelowych kolekcji.

    A co dla tych, którzy lubią wzory i kolory?

    Dwie marki, 3 Sprouts i Skip Hop, mają swoje pomysły na ręczniki-zwierzątka. Oba ładnie wymyślone i sympatyczne, pozwolą dzieciom wybrać  ulubione stworzenie i przebrać się w nie zaraz po kąpieli, zamieniając wycieranie w kolejną fajną zabawę.

    Ręcznik 3 Sprouts testował dla nas Buuba, w ramach akcji bloggers <3 Mamissima. Więcej znajdziecie na blogu.

    A na koniec nasz ulubiony model dla starszaków: DwellStudio proponuje największy rozmiar, łącząc ten bardzo praktyczny i starczający na długo model z kolorowymi wzorami w niepowtarzalnej stylistyce Dwell.

     

     

     

  • Prawo jazdy

    Jesień służy wyrabianiu dziecięcego prawa jazdy. Bo jeździki to coś, co może potem doskonale służyć przez cały rok. Przez cały nadchodzący sezon przydadzą się w domu, jeśli mży lub leje, i na dworze, jeśli słońce znowu wystawi swoje wrześniowe oblicze. Możemy trenować jazdę i w kameralnych warunkach, w przedpokoju po parkiecie, i po pełnych niespodzianek chodnikach i parkowych ścieżkach.

    Rodzice, których dziecko zaczęło korzystać z jeździka, będą zachwyceni zmianą spacerowego tempa – nagle gna się za dzieckiem, zamiast ciągnąć je za sobą. Mnóstwo przy tym radości i pretekstów do zabawy. Jeździki są również korzystne dla rozwoju fizycznego dziecka – pomagają prawidłowo kształtować się stawom biodrowym, ćwiczą siłę nóg, koordynację ruchową i poczucie przestrzeni.

    W naszym butiku znajdziecie różnego rodzaju jeździki, które odpowiadają odmiennym gustom czy potrzebom dzieci i ich rodziców.

    Dla debiutantów, czyli dzieci, które stawiają pierwsze kroki, polecamy pojazdy niewysokie, na które będą mogły same wejść. Worlds Apart oferuje model rozwojowy, który najpierw służy jako bujaczek, a potem możemy dokręcić kółka. Jest miękki i miły w dotyku.

    Z kolei francuskie Vilac połączyło jeździk z pchaczem, i tak powstał bardzo fajny, drewniany wóz strażacki. Ma delikatny klakson, co będzie dodatkową atrakcją dla strażaka, i kółka cichobiegi, co będzie dodatkową atrakcją dla rodziców. Piękny czerwony wóz Vilac testował dla nas mały Buuba w ramach akcji Bloggers <3 Mamissima. Zobaczcie!

    Kto ceni sobie prostotę, ten zachwyci się kotkiem Moulin Roty. Bardzo prosta, kanapowa forma, pastelowe kolory i sympatyczny wygląd sprawią, że ta zabawka będzie także ozdobą dziecięcego pokoju.Nie inaczej jest z kultowymi, bo znanymi od lat na całym świecie pojazdami Baghera. Mają retro look, który wzbudza pożądanie u małych i dużych Błyszcząca metalowa karoseria jest odporna na zarysowania, kółka mkną bezdźwięcznie, szkoda tylko, że nie można wziąć taty na przejażdżkę na tylne siedzenie… No cóż, Baghera to przyjemność tylko dla dzieci. My możemy popatrzeć z zazdrością.

    A na koniec coś dla trochę starszych dzieci, które lubią przenosić ze sobą swój dobytek. Skoot łączy jeździk z walizką, klimat włoskich uliczek z praktycznością, urok Vespy z solidnym wykonaniem. Skoot przyda się wszystkim podróżującym, bo możemy śmiało go brać na pokład samolotu – spełnia normy rozmiaru podręcznego i mieści się na kabinowych półkach. A w środku mamy wszelkie potrzebne przyda się.

    No to w drogę!

     

  • Czas planszówek nadchodzi

    Po południami udaje nam się jeszcze spędzić miłe chwile na dworze, ale coraz szybciej robi się chłodnawo i… ciemno. Wcale nie tęsknimy do jesiennych mrocznych wieczorów, które zaczynają się zaraz po przyjściu z pracy do domu. Staramy się przygotować na ten moment, chłonąc ostatnie promienie słońca i gromadząc jesienne umilacze.

    Do tych drugich należą wszelkie rozrywki, które gromadzą rodzinę wokół stołu. Zestawy plastyczne, farby, karty, no i planszówki. Dzieci uwielbiają grać, akcja je wciąga, a gry pomyślane są tak, by nie trwać za długo, lecz w sam raz – na przykład w oczekiwaniu na kolację można strzelić sobie partyjkę.

    Oto nasze ulubione gry:

    Marbushka, węgierska marka założona przez utalentowaną graficzkę z myślą o jej córce, odświeża klasyczne scenariusze planszówek nadając im całkiem nową oprawę. Dopieszczone artystycznie, w pięknych barwach, kuszą ciekawymi fabułami. Cyrk zachęca go gromadzenia talentów, którymi możemy zabłysnąć na arenie.

    Swoją wariację na tematy cyrkowe ma też Lilliputiens. Proponuje dzieciom połączenie loteryjki z układanką. To bardzo fajny pomysł na wprowadzenie młodszych dzieci w świat planszówek, idealny dla tych, które uczą się nazw barw, zwierząt i czynności.

    Pamiętacie pchełki? Moulin Roty, które specjalizuje się w zabawach retro, połączyło tę cudowną zręcznościówkę z zabawą w poszukiwanie skarbów. Polecana jest od 5. roku życia, ale bawić się w strzelanie pchełkami do celu można spróbować też z młodszymi dziećmi.

    Maleńka, zamknięta w metalowej cienkiej puszce planszówka marki The Purple Cow przyda się zawsze na wyjścia – do lekarza, do znajomych – i w podróży. Bardzo wygodne jest to, że dzięki magnesowi nic się nie gubi (zmora gier to brakujące pionki…), a grę można przerwać i podjąć w dowolnym momencie.

    Niezły wybór ma również Djeco, francuska marka oferująca gry karciane i planszowe. Bardzo sympatyczna jest na przykład Cot Cot Panic, w której lisek poluje na kury w kurniku. A starszaki mogą zabrać w piratów, która spodoba się także dorosłym.

    Lubimy też gry Eeboo, a zwłaszcza tę z ogrodem. Klasycznej planszy towarzyszy piękna kwiatowa oprawa, a scenariusz zachęci do zabawy najmłodszych graczy.

    A na koniec jesienny hit – prawdziwe kwiaty powoli przekwitają, a my będziemy wąchać… tę grę. Sentosphere to lotto zapachowe, które zrewolucjonizuje nasze wieczory. Dzieciaki uwielbiają zabawę w wąchanie i zgadywanie, i potrafią być w tym naprawdę niezłe. Zabawa przez zapachy bardzo podoba się również nam.

    A Was zapraszamy na bloga JJandthebear, gdzie Jonasz gra z tatą w Co tam jest w garażu ?

     

     

     

     

  • Do zabawy, chłopaku!

    Przespacerowanie się po dużym sklepie dla dzieci może przyprawić o ból głowy. Wszystkie zabawki są pogrupowane według płci, a z tej segregacji możemy wysnuć dwa wnioski: dziewczynki bawią się wyłącznie na pastelowo, a chłopcy – na zgniło zielono. Jedne zabawki są słodkie, drugie – agresywne.

    Trudno jest wyłowić dla chłopaków rzeczy, które będą trafiały w ich zainteresowania, a jednocześnie będą ładne, starannie wykonane i angażujące. Na szczęście w naszym butiku takie znajdziecie. Oto kilka pomysłów na fajne, chłopackie zabawki:

    Dla tych najmłodszych mamy znakomity samochodowy gryzak. Fajny pomysł na prezent.

    Natomiast maluszki, które zaczynają śmigać po parkietach z samochodami ucieszy kierowca osiołek marki Moulin Roty. To doskonały pomysł na pierwszy samochodzik. Starszaki natomiast mogą sami sobie zmajstrować swoje pojazdy: na przykład pomalować te zrobione z drewna i zapakowane w świetną walizkę lub skręcić śrubkami te z zestawu dla konstruktorów.

    Fantastyczną odmianą dla chińczyka i czarnego piotrusia jest gra Marbushki przygotowana z myślą o miłośnikach grzebania w skrzyniach z narzędziami i przeszukiwania garażu z nadzieją, że trafi się na coś naprawdę bardzo ciekawego…

    Skoro już usiedliśmy przy stole, to może czas również na zabawy plastyczne? Zaopatrzeni w kredki i fajny zestaw plastyczny, możemy tu spokojnie spędzić trochę czasu. A kiedy znowu energia zacznie nas roznosić, wtedy pokażemy światu naszą prawdziwą tygrysią naturę. Odpowiedni kostium czyni nas tylko bardziej wiarygodnymi dla otoczenia… No chyba, że tak naprawdę drzemie w nas strażak. Bo właśnie coś się pali i musimy pędzić naszym wozem na alarm.

    Podobno jednak teraz wszyscy chłopcy chcą zostać kucharzami. Bardzo nas to cieszy i nie mamy nic przeciwko. Zapraszamy do kuchni!

    A w tym tygodniu zachęcamy Was do podglądania świata dwóch chłopców J.J.’a i Niedźwiadka z bloga jjandthebear.blogspot.com. znajdziecie tam sporo fajnych chłopięcych inspiracji z Mamissimy.

     

     

  • kapcie Collegien

    Uwaga, uwaga, kapcie poszukiwane!

    Ten nieśmiertelny element wyposażenia przedszkolaków i uczniów nadal nie jest czymś oczywistym dla poszukiwaczy ładnych, ale i wygodnych rozwiązań. Do niedawna musieliśmy wybierać: albo jest praktycznie i zdrowo dla stopy, albo jest ładnie.

    Pierwsza opcja to przaśne kapciuszki, których zaletą jest elastyczna, niezbyt gruba podeszwa i dobre dopasowanie do stopy. Druga to baleriny lub trampki: niezbyt to wygodne na wielogodzinne paradowanie po korytarzach lub zabawy w sali.

    Dla tych, którzy nie chcą kompromisów, jest odpowiedź: cudowne, francuskie buty Collegien. Znany patent miękkiej skarpetki połączonej z podeszwą zazwyczaj się nie sprawdza, ale tu jest całkiem inaczej. Kapciuszki Collegien idealnie trzymają się stopy, sprawdzają się przy wszelkich domowo-szkolnych biegach i szaleństwach. Mają super-oddychającą, antypoślizgową  i miękką podeszwę i wygrały w naszym teście na najwygodniejsze kapcie dla dzieci.

    Ale wygoda nie stoi tu w sprzeczności z urodą: Collegien stały się kultowe, bo mają niezwykłe wzory: modne motywy, zabawne nadruki sprawiają, że we Francji dzieci chodzą w nich nie tylko po domu, ale także po ulicach.

    Sprawdźcie także nosi je Matylda z bloga sweetmilieu.

     

  • A po drodze…

    Ci, którzy mają żłobek, szkolę lub przedszkole w zasięgu spaceru, to szczęśliwcy.  Wypadają z porannego domowego rozgardiaszu prosto w rześki poranek. Cudowny moment, by odsunąć od siebie pośpiech i po prostu razem się przejść, jeszcze chwilę pogadać,  popatrzeć na to, jaka jest pogoda i jak zmienia się świat dookoła.

    Warto na te poranne spacery wyposażyć dzieci w hulajnogi lub rowery biegacze. Dzięki temu nasz poranny spacer do placówki odbędzie się w miarę sprawnie, zdążymy zatrzymać się by kupić bułeczkę lub pozbierać kasztany, a także spokojnie przebrać się w kapcie, gdy już dojdziemy.

    Jeśli jednak pogoda nie sprzyja, pamiętajmy o parasolce w dziecięcym rozmiarze. Nie zastąpi płaszcza i kaloszy, ale gwarantuje masę radości i wspólny taniec w stylu Gene’a Kelly. A jeżeli używamy wózka, pamiętajmy o osłonce od wiatru i deszczu.

    W pogodne dni lubimy spacerować wolniej i przyglądać się światu. Jeśli nie zdążymy rano, robimy to w drodze powrotnej. Patrzymy na złociejące liście, zbieramy żołędzie a nawet ślimaki. Wtedy przydaje się miękkie, zwijane i lekkie wiaderko scrunch.

     

  • Wyprawka do szkoły

    Najbardziej emocjonujące jest jej kompletowanie pierwszy raz: pierwszy tornister, pierwsze podręczniki… Wszystko pachnie nowością, i czeka na 1. września, kiedy nasze dziecko wstąpi w progi szkoły i odkryje życie ucznia. Ale kolejne lata, kiedy tylko uzupełniamy braki w plecaku, przynoszą również dużo przyjemności, bo pokazują nam, jak bardzo nasz uczeń się zmienia,rośnie  i sięga po coraz doroślejsze elementy szkolnego wyposażenia. A początek szkoły nie obędzie się bez:

    1. Dobrze zorganizowanego biurka

    Przydadzą się wszelkiego rodzaju organizery i pudełka, które ułatwiają zachowanie porządku. Półkazawieszona nad blatem to dobre miejsce na książki i ulubione drobiazgi – sprawia, że kącik nauki jest przytulny i odciążony z zalegających wszędzie przedmiotów. Warto aby na biurku lub w jego otoczeniu znalazła się także lampka do czytania. Nasze dziecko powoli stanie się czytelnikiem. Dlatego przy łózku lub fotelu powinna czekać ulubiona lampka dająca ciepłe, przytulne światło.

    2. Czegoś na śniadanie

    Ci, którzy kończą szkołę wcześnie, obędą się niewielkim pudełkiem z kanapką. Ci, którzy siedzą do godzin popołudniowych, potrzebują solidnego lunchboxu. A my dajemy dziecku termos – bo jest alergikiem i lubi ciepłe posiłki.

    3.  Plecaka

    Ponoć trudno o plecak, który przetrwa dwa sezony: dzieci nie traktują swojego dobytku zbyt czule, zwłaszcza w szkole, gdzie czujne oko mamy nie kontroluje tego, gdzie ląduje plecak. Wybierzmy więc coś maksymalnie wytrzymałego i pojemnego. Dzieciom, które sporo dźwigają, przyda się plecak na kółkach albo po prostu walizka, która posłuży też w sezonie wakacyjnym. Czasami okazuje się, że nasz dotychczasowy plecak jest po prostu za mały. Wybierzmy któryś z dużych plecaków lub tornistrów.

    5. Piórnika

    Dzieci często marzą o gigantycznych piórnikach z przegródkami, gdzie każda kredka ma swoje miejsce. Niestety – rzadko się sprawdzają w praktyce – sprzątanie ich zajmuje wiele czasu i wkrótce zestaw zostaje zdekompletowany. Dlatego, kiedy duży piórnik zostanie już wyeksploatowany, postawmy na klasyczny model zapinany na suwak.

    A na koniec fajna nowość od Little Life plecak i piórnik w jednym. Nawet jeżeli nie do szkoły – to idealny na weekendowe wypady z całym ulubionym szkolnym ekwipunkiem.

    Więcej szkolnych i przedszkolnych inspiracji znajdziecie tutaj.

    Trzymamy za Was wszystkich kciuki!